niedziela, 6 września 2015

Rozdział 3 ~ Spotkanie

Kobiety, marzą o romantycznym pocałunku w deszczu. Mężczyźni, natomiast o deszczu.

***
Niedziela, 08:34.
No i siódmy dzień bez Leona, to już tydzień. Czy mnie to boli? Cholernie! A najbardziej ta odległość pomiędzy mną, a Violettą. Wiem, że przepraszała a ja mogłam jej wybaczyć...ale nie potrafiłam. I nadal nie potrafię. Zbyt mocno mnie zraniła, nawet bardziej niż Verdas. Przyjaźniłyśmy się od kąd miałyśmy po trzy latka, teraz mamy dwadzieścia dwa. Trudno mi teraz. Pokochałam ją jak siostrę! Zawsze mogłam na nią liczyć, zawsze potrafiła mi poprawić humor - wiedziała jak. I teraz tak po prostu, mam z nią przestać gadać? Teraz to zrozumiałam. Przez " miłość " można stracić wiele. Ach no i jeszcze jedno; przyjaźń jest ważniejsza od miłości, cenniejsza niż wszystkie bogactwa na świecie!
Słyszę dzwonek do drzwi, więc wygrzebuję się z łóżka i idę do drzwi. Patrzę przez wizjer, i widzę tam dwie osoby; Andresa, i Gery.
- Hej - mówię, i ich wpuszczam.
- Cześć - odpowiadają mi równocześnie.
- Słuchaj musimy ci powiedzieć coś ważnego, Fran - zaczyna Gery, ja daję znak że ma kontynuować.
- A więc...ja i Gery jesteśmy razem - dokańcza Andres, i obejmuje ramieniem Gery, ta się w niego wtuliła. Czuję dziwne ukłucie w sercu, ale nie wiem czym jest spowodowane.
- Ach, to świetna wiadomość - stwierdzam, i z trudnością się uśmiecham. Nie wiem dla czego, przecież za nim Leon ze mną zerwał, i jeszcze dziś rano, normalnie się uśmiechałam.
Andres pocałował krótko Gery, a ja znów poczułam te dziwne ukłucie w sercu. Cholera, co jest?
***
Gery i Andres, poszli dwie godziny temu. Jest dokładnie 12:00, więc mogę się czymś zająć. Biorę laptopa by sprawdzić maila, i facebooka.
Na facebooku, okazuje się że Violetta dodała parę nowych zdjęć. Parę z Leonem - płakać mi się chce:










I ze mną - ach...te wspomnienia:





I jedno grupowe:



Przez te nasze wspólne zdjęcia, chce mi się płakać. A po tych od naszej " Leonetty " - jak to nazwała ich Ludmiła, w komentarzu - chce mi się jeszcze bardziej!
Wchodzę na e-maila. Okazuje się że mam dwa maile.


Nadawca: Ludmiła Ferro
Odbiorca: Francesca Cauviglla
Temat: Szczęście.
Hejka, Francesca <3
I jak tam po rozstaniu z Verdasem? Chyba nie jest tak źle, co nie?
Słuchaj, wiem że Gery już ci o wszystkim powiedziała. Nie obrażaj się na nas! Nie chcieliśmy cię ranić. Ale i nie obrażaj się za to że, cieszymy się ze szczęścia Leonetty. Wiedz też że i tam mamy za złe Leonowi, że zakończył wasz związek w tak okropny sposób, i że cie zranił! 
Ale zobaczysz jeszcze będziesz szczęśliwa, tak jak ja i Marco ;3
A tak w ogóle widziałaś zdjęcia Andery ( Andres + Gery ) na Facebooku? Słodcy są nie?

Twoja przyjaciółka, Ludmiła.

Nie wiem co mam jej odpisać, nie mam teraz do tego głowy. Później to zrobię.
Nie wiem dla czego, ale gdy czytam jacy to słodcy są Andres i Gery, znów czuję to dziwne ukłucie w sercu. O co tu chodzi?


Nadawca: Cassidy Reaves
Odbiorca: Francesca Cauviglla
Temat: Spotkanie
Hej, hej kuzyneczko!
Słyszałam o twoim zerwaniu z Leonem; DUPEK z niego! Jak się po tym czujesz?
Jestem akurat w Miami, może się spotkamy? Nie widziałyśmy się aż...dwa lata! Co ty na to? 
Jak coś to odpisz, i napisz kiedy i gdzie.

 Cas ;3

No i świetnie, będę miała z kim pogadać. Nie to że Gery i Andres są źli, ale oni są na randce. I na myśl o tym...znów to cholernie dziwne ukłucie i uczucie!


Nadawca: Francesca Cauviglla
Odbiorca: Cassidy Reaves
Temat: Re: Spotkanie
Och, oczywiście!
Musisz mi opowiedzieć jak tam było w Buenos Aires.
No ale niestety...będziesz musiała słuchać mojego żalenia się na Verdasa :c.
Dziś, o 13 w parku przy ulicy [...] - błagam, przyjdź punktualnie.
Ale to jest tak na poważnie! Ty lubisz się spóźniać; nawet dwie godziny.

Twoja kochana kuzyneczka, Francesca ;3

***
- Hej, Cas - mówię przytulając brunetkę.
- Cześć, kochana. Boże, jak ty wyrosłaś, i wyładniałaś, Francesca - stwierdza.
- Dziękuje, ty też - oznajmiam, posyłając jej promienny uśmiech, który odwzajemnia.
- To co, robimy sobie krótki spacerek, a potem idziemy do Starbucksa, i zdamy sobie relacje z tych dwóch lat. - proponuje, a ja skinięciem głowy zgadzam się na tą propozycję.
***
- No i wtedy Meghan oznajmiła, że ona i Nicolas mają zamiar wziąść ślub - dwudziesto pięcio latka, kończy historię o tym jak chłopak, jej najlepszej przyjaciółki - Keneddy - ją zostawił. Jest to o wiele gorsze, od tego co mi zrobił Leon. Ten idiota. O którym cały czas myślę, i nadal go kocham. Skoro on mnie nie kochał, to po co były te jego drogie prezenciki, te gesty, słodkie słówka i w ogóle? Przez to wszystko, teraz jest mi trudniej pogodzić się z naszym rozstaniem! Cały czas się łudzę, że przyjdzie do mnie z bukietem kwiatów, przeprosi, i znów będzie chciał ze mną być, ja się zgodzę, i dalej będziemy żyli długo i szczęśliwie. Niestety, to tylko moje złudzenia, sny, i marzenia - to się nigdy nie wydarzy. On kocha Violettę, i ich dziecko, a ja jego...!
- A tak a pro po, to czy ty przypadkiem nie zakochałaś się w tym Andresie co, Francesca? - pyta zaciekawiona brunetka. Ja? Zakochana w, Andresie? Co jej odbiło.
- No ciebie chyba coś! Ja, zakochana w Andresie? Tak zakochałam się w Andresie - odpowiadam, ironicznie.
- Oj, a niby jak wytłumaczysz inaczej te dziwne uczucie, i ukłucie w sercu? Hm...? Ty jesteś o niego zazdrosna! - stwierdza. A może ma rację? Może jestem zakochana w Andresie? Pff...co ja wygaduje! Ja nigdy się w nim nie zakocham, nawet jeśli bym chciała. Tak samo nigdy nie przestanę kochać Leona, i nigdy z nim nię będę.
***
No i znów wieczór, znów sama. Ach...jak ten dzień szybko mija, tak szybko jak wakacje!


" 20:56, Niedziela.

    Drogi pamiętniku, minął siódmy dzień od zerwania mojego i Leona, i to tak cholernie boli!

     Nie wiem dla czego, nie za bardzo cieszę się z tego powodu iż Andres i Gery - tak, ta Gery - są razem. Cassidy - moja kuzynka, która przyleciała tutaj do Miami, z Buenos Aires - sądzi że się w Andresie zakochałam, i to dla tego jestem zazdrosna. Ta...zazdrosna, zakochana...pff! Może ja i Adres, trochę zbliżyliśmy się do siebie ale bez przesady. Nie zakochałam się w nim. Ja nadal kocham Leona, chociaż tego nie chcę. Ale nie potrafię od tak go przestać kochać.

     Okazało się że Ludmiła, Marco, Gery, Alex, Andres, Natalia, Diego, Camila, Maxi i Andres, wiedzieli o romansie...jak to nazwała Lu " Leonetty". Ach...no i na dodatek Leon, już wcześniej chciał ode mnie odejść, oni o wszystkim wiedzieli, a nawet za jego prośbą; przygotowywali mnie na to. Dowiedziałam się o tym wszystkim, od Gery - z którą nawet się zaprzyjaźniłam. Ale najbardziej zabolało mnie to, że Andres też o wszystkim wiedział! Jeju...może ja na prawdę się w nim zakochałam? "


Zamykam pamiętnik, idę do łazienki, załatwiam wieczorne czynności, i idę spać. Po paru minutach obracania się z boku na bok, zasypiam.

/•••/•••/
Hejo!
Jak widzicie kolejny rozdział!
Francesca, chociaż się tego wypiera, jak sądzi jej kuzynka; jest zakochana w Andresie.
Jak sądzicie?
Jest to prawda, czy raczej nie?
Okej, nie mam czasu na notkę!
Żegnam się z wami!
Next niestety około 12-16 wrzesień.
Pozdrawiam cieplutko, wszystkich moich czytelników ;3
~ Niki 

niedziela, 30 sierpnia 2015

Rozdział 2 ~ Bez Leona

Zamiast mówić jaki jesteś wspaniały, rób tak aby inni to widzieli, i czuli.

***
Sobota, 07:44.
Szósty dzień bez Leona, czas rozpocząć. Czy zapomnę o nim, codziennie rano budząc się i myśląc o tym, jak długo już nie jesteśmy razem? Nie, raczej nie.
Do końca, dobudza mnie dzwięk dzwonka, i pukania. Kto o tej porze do mnie przychodzi? O tym że tak wcześnie rano wstaje wie tylko Andres, no...teraz Gery, no i Violetta, oraz...Leon.
Wstaję, przechodzę przez salon, i patrzę przez wizjer. Andres.
- Po co tu przyszedłeś - pytam oschle, gdy otwieram drzwi.
- Przepraszam. Na prawdę nie chciałem, aby tak wyszło. Nie chciałem ci mówić o tym romansie bo wiem że pomimo tego że cie zranił, ty nadal go kochasz i chcesz z nim być. Byłaś z nim szczęśliwa, nie chciałem tego psuć. Nie ja - mówi, ze smutkiem w głosie, a zza pleców wyciąga moje ulubione czekoladki. Jeny, nawet Leon nie wiedział jakie lubie.
- Skąd wiedziałeś że je lubię?  - pytam z uśmiechem, biorąc je od niego. Wpuszczam go. W końcu chciał dla mnie dobrze, a to że wyszło inaczej, i że ja to źle odebrałam to już nie jego wina. Na prawdę się do siebie zbliżyliśmy, i jest moim przyjacielem, nie chce się z nim kłócić.
- Jesteś moją przyjaciółką, Fran - stwierdza, zdrobniając moje imię. Przytulam go.
- Nie chce się z tobą kłócić, Andres. Po tym wszystkim zostaliście mi tylko ty i Gery. - mówię.
- Tak. Ja też nie chce się z tobą kłócić - oznajmia.
Postanawiamy spędzić ten dzień razem. Jak przyjaciele. Wiem że stara się abym nie myślałam o Leonie, ale to mu nie wychodzi. Wszystko mi o nim przypomina. Lody - nawet wie jakie lubię - na które zawsze zabierał mnie Leon, i wygłupy z nimi. No wszystko! Za dużo pięknego czasu z nim spędziłam, ale nie żałuję. To był najlepszy czas, w moim życiu.


- Hahaha Leon, przestań ludzie się na ciebie gapią! - mówię, gdy widzę co robi mój chłopak ze swoją porcją lodów.

- Co się patrzycie, nigdy loda nie widzieliście? - pyta roześmiany, kręcąc się w okół siebie. Ja nadal się śmieje. On przyciąga mnie do siebie, i całuje - Kocham cie Francesca - mówi po oderwaniu.

Na to wspomnienie, łza spływa mi po policzku. Byliśmy tacy szczęśliwy, ale on to musiał spieprzyć.
Andres gdy zauwarza łzy w moich oczach, a niektóre już na policzkach. Ściera je, i mnie przytula. Siadamy na ławce.
- O co chodzi, Fran? - pyta zmartwiony. Dobrze wiedzieć, że ktoś się o ciebie martwi.
- Przypomniał mi się jeden moment z Leonem. Wspaniały moment. Byliśmy razem tacy szczęśliwi. Ale...rozumiesz że on ani razu nie powiedział do mnie Fran! - stwierdzam, a on jeszcze bardziej mnie do siebie przytula.
- Nie to że nie lubię Violetty czy coś. Ale Leon to idiota zostawiając ciebie, dla niej. Jesteś na prawdę piękną, i miłą kobietą. Nie wierze że on mógł, tak okropnie cię potraktować. Leon to...dupek - rzuca. Dziwi mnie to. Nazwał Leona dupkiem. A gdy zapoznałam wszystkich z Leonem, to on najbardziej się z nim zaprzyjaźnił, no i Violetta.

***
Jest już 16, Andres musiał iść do domu pomóc swojej mamie. Z nim na prawdę fajnie się bawie, i wszystko by było pięknie, gdyby wszystko co robi nie przypominałoby mi Leona.
Słyszę dzwonek do drzwi, z myślą że to Gery, lub znów Andres podchodzę do drzwi. Nie wie dla czego odruchowo otwieram je, nie patrząc kto to.
W drzwiach stoi, Violetta.
- Ugh, co ty tutaj robisz? - pytam oschle, i wściekle. I ona ma jeszcze czelność tutaj przychodzić? Idiotka.
- Ja...Francesca wybacz! Znamy się od dziecka, chcesz przekreślić naszą przyjaźń przez Leona? - pyta, jest bardzo bliska płaczu. Żal mi jej. Wkurzam się. Nie na nią na siebie. Za to że mam taki charakter, i że jest mi jej żal - bo taka już jestem.
- Słuchaj, odebrałaś mi miłość mojego życia, i jesteś z nim w ciąży, i ja mam ci wybaczyć? Nigdy - mówię. Łzy ciekną mi po policzkach.
- Francesca...nie moja wina że się zakochałam. Serce nie sługa - oznajmia, również już płacząc. Jest mi jej cholernie szkoda. Kurwa! Ten mój pieprzony charakter. Przespałam się z jakimiś obcymi facetami, i nawrzeszczałam na Andresa za to że chciał dobrze. A teraz żal mi jest dziewczyny, która również mnie cholernie zraniła. Nawet bardziej niż Leon.
- Tak, wiem. Ale...Violetto zrozum mnie, nie łatwo jest mi się z tą całą sytuacją - mówię.
- Kocham go bardziej niż ty - mówi niemal szpetem, i wychodzi. Ja zamykam drzwi, i zsuwam się po nich, i zaczynam jeszcze bardziej płakać. Znów słyszę dzwonek do drzwi. Znów nie patrzę kto to, tylko otwieram. Gery. Od razu ją przytulam.
- Co się stało? Minęłam się w, windzie z Castillo - pyta, a ja jej wszystko opowiadam. Cieszę się że mam komu się wygadać, i wypłakać. Kiedyś miałam od tego Leona i Violette, teraz mam Andresa i Gery...chociaż oni nigdy mi ich nie zastąpią. Nigdy.

/•••/•••/
Hejo!
No i mamy dwójeczkę!
Jak wam się podoba? Bo mnie osobiście, nie za bardzo.
Ale, bardziej zależy mi na waszej opini ;3
Jak wam minęły wakacje? Bo mnie wręcz idealnie!.
Tylko te upały...!
Ugh :c
Jak widzicie Andes i Francesca zbliżyli się do siebie, ale ona cały czas myśli o Leonie.
Wizyta Violetty - zaliczona.
Pojawiła się wreszcie, i chciała się pogodzić.
Jak myślicie, czy ta przyjaźń przetrwa?
Czy może raczej nie?
Tego dowiecie się w późniejszych rozdziałach.
Rozdział 3 jakoś 2-6 września ;3
Pozdrawiam cieplutko, wszystkich moich czytelników ;3
~ Niki

sobota, 29 sierpnia 2015

Rozdział 1 ~ Pomyłka

Tylko wariaci, są coś warci! Normalność nudzi...

***
Piątek, 08:12.  
   Dziś zaczyna się nowy dzień, no i piąty od rozstania mojego i Leona. Czy mnie to boli? Oczywiście, jak cholera. Ale coż, to w końcu prawdziwe życie. Nie rzadna bajka, dla dzieci.
   Od tych pięciu dni, Violetta ciągle do mnie wydzwania. Nie odbieram, na pewno nie od niej. Dziwka. Czemu tak mówię o swojej przyjaciółce, przepraszam byłej przyjaciółce? Otóż, to prawda. Owszem...mogła się zakochać, i zajść w ciąże. Ale że z chłopakiem którego ja kocham, i to jeszcze gdy ja z nim byłam w związku, a ona go znała zaledwie miesiąc? Trudno mi się z tym pogodzić. Ale muszę. Leon to dupek, a Violetta to dziwka. Tylko że oni są teraz szczęśliwi we dwoje, a ja sama. Ludmiła i Marco są w Hiszpani, tak samo jak Naty i Diego, Cami i Fede za to są we Włoszech...i oni wszycy są szczęśliwi. Nie to co ja. Zresztą, mam nawet dobry kontakt z Andresem. Gdy tak jesteśmy sam na sam nie wydaje się taki głupi na jakiego wygląda, i jest nawet przystojny. Ale sądzi że moje zachowanie jest nie odpowiednie. Ja również tak sądzę, ale tak chce zapomnieć. Jak się zachowuję? Sypiam z każdym facetem który ma na to ochotę, sądzę że tak zapomnę o Leonie. Nigdy. Cały czas o nim myślę, cholernie mnie zranił. Ale co ja mam zrobić gdy ja nadal chcę z nim być, i go kocham?
Słyszę dzwonek do drzwi, więc wstaję z łóżka, i przechodząc przez salon kieruje się do drzwi. Spoglądam przez wizjer ( Te oczko w drzwiach, tak to się chyba nazywa ), a widzę tam Gery. Tak, tą Gery. Która gdy tylko poznała Leona, zaczęła knuć z Alexem jak nas rozdzielić. Zaciekawiona otwieram drzwi. Jej ma dłuższe włosy.
- Em...cześć. Co ty tutaj robisz, Gery? - pytam zaciekawiona.
- Hej, okropnie wyglądasz. Przyszłam porozmawiać - mówi.
- No fajnie tak usłyszeć z samego rana, że strasznie się wygląda - mówię ironicznie, i wpuszczam ją do środka. Śmiejemy się.
- Jeej ale tu bałagan - stwierdza, rozglądając się po mieszkaniu. Też tak sądzę. Wszędzie pudełka po lodach, i chusteczki.
- Wiem, sorry. To co cie do mnie sprowadza ? - pytam, zgarniając wszystko z kanapy. Siadamy na niej.
- Chciałam cię przeprosić, za to że wraz z Alexem próbowaliśmy cie rozdzielić z Leonem. No i wszystkie dziewczyny i chłopaki, przepraszają że nic ci nie powiedzieli o romansie Leona z Violettą - mówi, a ja zamieram. Czyli, wszyscy wiedzieli?
- To wy wszyscy wiedzieliście?
- Tak. Ale Leonowi troszeczkę na tobie zależy, i nie chciał abyś się dowiedziała. Miał zamiar przygotować cię na to, że od ciebie odejdzie. My też. - wyjaśnia. Ja zaczynam płakać. Czyli gdyby nie ciąża Violetty...i tak by ode mnie odszedł? Te życie jest chujowe!
- Wyjdź stąd, Gery - nakazuje.
- Ale Francesca... - chce coś powiedzieć ale jej przerywam.
- Wyjdź! - tym razem krzyczę. Ona podnosi ręce w geście obronnym, i wychodzi z mojego mieszkania. Czyli on wszyscy wiedzieli? Czyli Leon i tak chciał ode mnie odejść! I do tego jeszcze Andres pewnie o tym wiedział, myślałam że mu...mogę zaufać.


Nadawca: Francesca Cauviglla

Odbiorca: Andres Garcia 

Temat: Pomyłka.

Jesteś okropny! Myślałam że mogę ci zaufać! Wiesz...dziś gdy Dawson złożyła mi porankiem jakże " miłą " wizytę, dowiedziałam się pewnej rzeczy. Wiedzieliście o romansie Leona z Violettą, i o tym że on chce ode mnie odejść! Jednak nic nie powiedzieliście, a co mnie najbardziej wkurzyło; przygotowaliście mnie na to. A najbardziej zabolało mnie to, że ty i ja bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Mogłabym powiedzieć że zostaliśmy przyjaciółmi, i myślałam że mogę ci zaufać. Dlatego najbardziej zabolało mnie to że ty też o tym wiedziałeś. Na prawdę...strasznie się w stosunku do ciebie pomyliłam!

Strasznie wkurzona, Francesca.

Wysłać tego maila czy nie? Tak. No więc wysyłam.
Po wysłaniu maila postanawiam wziąść się w garść. Zaczynam sprzątać mieszkanie. Wyciągam pare worków na śmieci i wrzucam tam pudełka po lodach i chusteczki. Gdy zapełniam prawie dwa, kieruję się do kuchni, otwieram dolną szafkę i wyciągam z kosza jeden worek. Poprawiam włosy i maskuje wory pod oczami, o wychodzę z mieszkania. Wyrzucam te śmieci. Gdy wracam do mieszkania, mam się brać za mycie naczyć ale okazuje się że Andres odpisał mi na maila.


Nadawca: Andres Garcia

Odbiorca: Francesca Cauviglla

Temat: Przeprosiny.

Francesco, wiem że ciebie to boli, ale na prawdę...to nie tak jak myślisz!

Leonowi na prawdę trochę na tobie zależało, i nie chciał cię ranić - dlatego poprosił nas abyśmy ci nic nie mówili. I my również nie chcieliśmy cię ranić, więc siedzieliśmy cicho. A szczególnie ja. Jesteś na mnie wkurzona, i to szczegnie na mnie. Przykro mi z tego powodu. Ale, masz rację. Przepraszam cię, wiem jestem idiotą. 
Strasznie smutny, Andres.

Nie wiem co mu odpisać, więc zostawiam to w spokoju.
Zaczynam myć naczynia, zaraz po tym zamiat podłogi, które po chwili myję. Potem wkładam parę brudnych ciuchów do pralki, i zaczynam je prać. Przy okazji patrzę w lustro. Przez to wszystko, ostatnią się zaniedbałam. I nic nie jadłam.
Kieruję się w stronę kuchni. Podchodzę do lodówki, i zaczynam myśleć co by tu zjeść. Ostatecznie stwierdzam, że zjem naleśniki. Cholera. I znów przypomina mi to, Leona. Wszystko w tym mieszkaniu przypomina mi Leona, wszystkie czynności jakie wykonuję - te, które kiedyś wykonywałam, będąc szczęśliwa z nim.
Kiedy kończę jeść, idę znów do łazienki. Tym razem myję zęby, ubieram się, bardziej sensowniej, i robię makijaż. To wszystko robiłam, by wyglądać pięknie, dla siebie, dla Leona...

***
Jestem w jednym, z najdroższych sklepów w Miami. Gery, udało się mnie wyciągnąć z domu. Wybaczyłam jej, w końcu chciała dobrze.
- A może ta? - pyta, podchodząc do różowej tuniki z napisem " All You Need Is Love ".
- Nawet ładna - mówię.
Wchodzę do przymierzalni. Zakładam na siebie, różową odzież, leży idealnie. Kosztuje 55 zł, trochę drogo jak na głupią tunikę, ale biorę ją.
Po godzinie wychodzimy z wieloma torbami. Ja mam dwie z bluzkami, tunikami, oraz koszulkami, trzy ze spodniami, jedną z sukienkami, i dwie z spódniczkami, kupiłam też dwie nowe kosmetyczki, oraz kosmetyki, parę drobiazgów do domu, buty, no i oczywiście...biżuterię i euti na telefon! Gery tak samo, tylko bez dodatków do domu. Na szczęście przyjechałyśmy autem. Ugh! Kolejna rzecz od Leona. Po co on mnie tak rozpieszczał skoro mnie nie kochał? Po co te czułe słówka, gesty, prezenty? Po co to wszystko!? Teraz ciągle o nim myślę...

/•••/•••/
Hejo!
No i mamy rozdział pierwszy.
Jak wam się podoba?
Prawda wychodzi na jaw, Francesce najbardziej boli to że Andres jej nic nie powiedział - jak myślicie, czy między nimi jest coś wiecej...niż przyjaźń?
Pozdrawiam cieplutko, wszystkich moich czytelników ;3
~ Niki 

środa, 26 sierpnia 2015

Prolog ~ Sama

   Wolę jedno życie z tobą, niż wszystkie ery świata bez ciebie.
***

   " 21:31, Poniedziałek.
Drogi pamiętniku, to już kolejny pierwszy, dzień, tygodnia rozpoczęty. Nie zbyt miło.

   Nigdzie nie wyjeżdżam, tutaj w Miami, zawsze jest ciepło i słonecznie.

   Nie tylko kolejny dzień historii, ery, roku, wakacji, lata, tygodnia, został rozpoczęty, ale i naszego zerwania. Tak. Leon ze mną zerwał. Powód? Okazało się że przez ten cały czas, gdy my byliśmy " szczęśliwi " , ten sypiał z Violettą - tak moją przyjaciółką - i okazało się że ona jest teraz w ciąży. Kocham go, pomimo tego że mnie zdradzał, chcę z nim być. Ale on osobiście oświadczył mi że to Violettę kocha, o chce się zająć nią i dzieckiem. Smutno mi, to jest oczywiste. Straciłam dwie najważniejsze osoby w moim życiu; przyjaciółkę i chłopaka. Chłopak - jestem już tego pewna, że nigdy, nie znajdę już tak przystojnego, bogatego, utalentowanego, zdolnego, a za razem miłego, czułego, troskliwego i prawie szczerego chłopaka jakim był, i nadal jest Leon. Przyjaciółka - nigdy nie znajdę tak przyjaznej, promiennej, czułej, wrażliwej, utalentowanej, zdolnej, pomocnej, miłej, uczciwej przyjaciółki jak Violetta. Jestem teraz sama. Tutaj w Miami. Sama. Nigdy nie będę już szczęśliwa. Chociaż, nigdy nie mów nigdy. Mam nadzieję że jednak się mylę, że jednak będę szczęśliwa. Nadzieja umiera ostatnia. Oby to była prawda. "

 Zamykam pamiętnik, i idę do łazienki - niegdyś mojej i Leona - załatwiam tam wieczorne czynności. Potem wychodzę, i wracam do sypialni - kiedyś mojej i Leona - i idę spać.

/•••/•••/
Hejo!
Jak się macie?
Ja to już mam dość, tych upałów - wy też?
Okej, to nie czas na żalenie się xD
I jak wam się podoba prolog?
Mnie się osobiście, w miarę podoba. Nie wiem jak wam.
Mnie bardziej zależy, na waszej opinii<3
Ach, zapomniała bym!
~ Zapominalska ja ~
Całe opowiadanie będzie pisane oczami Francesci, tak tylko uprzedzam.
I wolicie w czasie przeszłym, czy teraźniejszym - jak widzicie, na razie pisze, drugą opcją.Pozdrawiam cieplutko, wszystkich moich czytelników ;3
~ Niki 

Coś dla was :*

Siemka!
Jesteście fanami serialu Violetta? Waszą ulubioną bohaterką jest Francesca - serialowa przyjaciółka, Violetty? Jeśli tak, to ten blog, to coś dla was! Przeczytaj tą notkę do końca!





Hej, no więc pewnie jesteście fanami serialu Violetta, no i bohaterki z tego serialu Francesci - aktorka która ją gra to Lodovica Comello - ale mniejsza. No więc jest ona moją ulubioną bohaterką - jak i osobą z obsady - i postanowiłam pisać opowiadanie o jej życiu. No...Francesca, i inni bohaterowie serialu - ale głównie Francesca. Zmienie trochę jej nazwisko, wiek, no i...będzie tak że ona i Violetta znały się od dzieciństwa, ach no i jej chłopakiem będzie Leon - ale spoko, tylko w prologu. Dowiecie się tam również dlaczego zerwali, i wgl...
To by było na tyle.
Zainteresowani?
Czekajcie do prologu!
~ Niki ;)