sobota, 29 sierpnia 2015

Rozdział 1 ~ Pomyłka

Tylko wariaci, są coś warci! Normalność nudzi...

***
Piątek, 08:12.  
   Dziś zaczyna się nowy dzień, no i piąty od rozstania mojego i Leona. Czy mnie to boli? Oczywiście, jak cholera. Ale coż, to w końcu prawdziwe życie. Nie rzadna bajka, dla dzieci.
   Od tych pięciu dni, Violetta ciągle do mnie wydzwania. Nie odbieram, na pewno nie od niej. Dziwka. Czemu tak mówię o swojej przyjaciółce, przepraszam byłej przyjaciółce? Otóż, to prawda. Owszem...mogła się zakochać, i zajść w ciąże. Ale że z chłopakiem którego ja kocham, i to jeszcze gdy ja z nim byłam w związku, a ona go znała zaledwie miesiąc? Trudno mi się z tym pogodzić. Ale muszę. Leon to dupek, a Violetta to dziwka. Tylko że oni są teraz szczęśliwi we dwoje, a ja sama. Ludmiła i Marco są w Hiszpani, tak samo jak Naty i Diego, Cami i Fede za to są we Włoszech...i oni wszycy są szczęśliwi. Nie to co ja. Zresztą, mam nawet dobry kontakt z Andresem. Gdy tak jesteśmy sam na sam nie wydaje się taki głupi na jakiego wygląda, i jest nawet przystojny. Ale sądzi że moje zachowanie jest nie odpowiednie. Ja również tak sądzę, ale tak chce zapomnieć. Jak się zachowuję? Sypiam z każdym facetem który ma na to ochotę, sądzę że tak zapomnę o Leonie. Nigdy. Cały czas o nim myślę, cholernie mnie zranił. Ale co ja mam zrobić gdy ja nadal chcę z nim być, i go kocham?
Słyszę dzwonek do drzwi, więc wstaję z łóżka, i przechodząc przez salon kieruje się do drzwi. Spoglądam przez wizjer ( Te oczko w drzwiach, tak to się chyba nazywa ), a widzę tam Gery. Tak, tą Gery. Która gdy tylko poznała Leona, zaczęła knuć z Alexem jak nas rozdzielić. Zaciekawiona otwieram drzwi. Jej ma dłuższe włosy.
- Em...cześć. Co ty tutaj robisz, Gery? - pytam zaciekawiona.
- Hej, okropnie wyglądasz. Przyszłam porozmawiać - mówi.
- No fajnie tak usłyszeć z samego rana, że strasznie się wygląda - mówię ironicznie, i wpuszczam ją do środka. Śmiejemy się.
- Jeej ale tu bałagan - stwierdza, rozglądając się po mieszkaniu. Też tak sądzę. Wszędzie pudełka po lodach, i chusteczki.
- Wiem, sorry. To co cie do mnie sprowadza ? - pytam, zgarniając wszystko z kanapy. Siadamy na niej.
- Chciałam cię przeprosić, za to że wraz z Alexem próbowaliśmy cie rozdzielić z Leonem. No i wszystkie dziewczyny i chłopaki, przepraszają że nic ci nie powiedzieli o romansie Leona z Violettą - mówi, a ja zamieram. Czyli, wszyscy wiedzieli?
- To wy wszyscy wiedzieliście?
- Tak. Ale Leonowi troszeczkę na tobie zależy, i nie chciał abyś się dowiedziała. Miał zamiar przygotować cię na to, że od ciebie odejdzie. My też. - wyjaśnia. Ja zaczynam płakać. Czyli gdyby nie ciąża Violetty...i tak by ode mnie odszedł? Te życie jest chujowe!
- Wyjdź stąd, Gery - nakazuje.
- Ale Francesca... - chce coś powiedzieć ale jej przerywam.
- Wyjdź! - tym razem krzyczę. Ona podnosi ręce w geście obronnym, i wychodzi z mojego mieszkania. Czyli on wszyscy wiedzieli? Czyli Leon i tak chciał ode mnie odejść! I do tego jeszcze Andres pewnie o tym wiedział, myślałam że mu...mogę zaufać.


Nadawca: Francesca Cauviglla

Odbiorca: Andres Garcia 

Temat: Pomyłka.

Jesteś okropny! Myślałam że mogę ci zaufać! Wiesz...dziś gdy Dawson złożyła mi porankiem jakże " miłą " wizytę, dowiedziałam się pewnej rzeczy. Wiedzieliście o romansie Leona z Violettą, i o tym że on chce ode mnie odejść! Jednak nic nie powiedzieliście, a co mnie najbardziej wkurzyło; przygotowaliście mnie na to. A najbardziej zabolało mnie to, że ty i ja bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Mogłabym powiedzieć że zostaliśmy przyjaciółmi, i myślałam że mogę ci zaufać. Dlatego najbardziej zabolało mnie to że ty też o tym wiedziałeś. Na prawdę...strasznie się w stosunku do ciebie pomyliłam!

Strasznie wkurzona, Francesca.

Wysłać tego maila czy nie? Tak. No więc wysyłam.
Po wysłaniu maila postanawiam wziąść się w garść. Zaczynam sprzątać mieszkanie. Wyciągam pare worków na śmieci i wrzucam tam pudełka po lodach i chusteczki. Gdy zapełniam prawie dwa, kieruję się do kuchni, otwieram dolną szafkę i wyciągam z kosza jeden worek. Poprawiam włosy i maskuje wory pod oczami, o wychodzę z mieszkania. Wyrzucam te śmieci. Gdy wracam do mieszkania, mam się brać za mycie naczyć ale okazuje się że Andres odpisał mi na maila.


Nadawca: Andres Garcia

Odbiorca: Francesca Cauviglla

Temat: Przeprosiny.

Francesco, wiem że ciebie to boli, ale na prawdę...to nie tak jak myślisz!

Leonowi na prawdę trochę na tobie zależało, i nie chciał cię ranić - dlatego poprosił nas abyśmy ci nic nie mówili. I my również nie chcieliśmy cię ranić, więc siedzieliśmy cicho. A szczególnie ja. Jesteś na mnie wkurzona, i to szczegnie na mnie. Przykro mi z tego powodu. Ale, masz rację. Przepraszam cię, wiem jestem idiotą. 
Strasznie smutny, Andres.

Nie wiem co mu odpisać, więc zostawiam to w spokoju.
Zaczynam myć naczynia, zaraz po tym zamiat podłogi, które po chwili myję. Potem wkładam parę brudnych ciuchów do pralki, i zaczynam je prać. Przy okazji patrzę w lustro. Przez to wszystko, ostatnią się zaniedbałam. I nic nie jadłam.
Kieruję się w stronę kuchni. Podchodzę do lodówki, i zaczynam myśleć co by tu zjeść. Ostatecznie stwierdzam, że zjem naleśniki. Cholera. I znów przypomina mi to, Leona. Wszystko w tym mieszkaniu przypomina mi Leona, wszystkie czynności jakie wykonuję - te, które kiedyś wykonywałam, będąc szczęśliwa z nim.
Kiedy kończę jeść, idę znów do łazienki. Tym razem myję zęby, ubieram się, bardziej sensowniej, i robię makijaż. To wszystko robiłam, by wyglądać pięknie, dla siebie, dla Leona...

***
Jestem w jednym, z najdroższych sklepów w Miami. Gery, udało się mnie wyciągnąć z domu. Wybaczyłam jej, w końcu chciała dobrze.
- A może ta? - pyta, podchodząc do różowej tuniki z napisem " All You Need Is Love ".
- Nawet ładna - mówię.
Wchodzę do przymierzalni. Zakładam na siebie, różową odzież, leży idealnie. Kosztuje 55 zł, trochę drogo jak na głupią tunikę, ale biorę ją.
Po godzinie wychodzimy z wieloma torbami. Ja mam dwie z bluzkami, tunikami, oraz koszulkami, trzy ze spodniami, jedną z sukienkami, i dwie z spódniczkami, kupiłam też dwie nowe kosmetyczki, oraz kosmetyki, parę drobiazgów do domu, buty, no i oczywiście...biżuterię i euti na telefon! Gery tak samo, tylko bez dodatków do domu. Na szczęście przyjechałyśmy autem. Ugh! Kolejna rzecz od Leona. Po co on mnie tak rozpieszczał skoro mnie nie kochał? Po co te czułe słówka, gesty, prezenty? Po co to wszystko!? Teraz ciągle o nim myślę...

/•••/•••/
Hejo!
No i mamy rozdział pierwszy.
Jak wam się podoba?
Prawda wychodzi na jaw, Francesce najbardziej boli to że Andres jej nic nie powiedział - jak myślicie, czy między nimi jest coś wiecej...niż przyjaźń?
Pozdrawiam cieplutko, wszystkich moich czytelników ;3
~ Niki 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz